Jestem uzależniona. Od kina. Zamiast z nałogiem walczyć postanowiłam się nim podzielić.
czwartek, 31 lipca 2014

Transformers: Wiek zagłady

Tytuł oryginalny: "Transformers: Age of Extinction"
Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: Ehren Kruger
Mark Wahlberg - Cade Yeager
Stanley Tucci - Joshua Joyce
Kelsey Grammer - Harold Attinger
Nicola Peltz - Tessa Yeager
Jack Reynor - Shane Dyson
Titus Welliver - James Savoy
Sophia Myles - Darcy Tirrel
Produkcja: USA, 2014
Gatunek: SF, akcja, przygoda
Czas trwania: 165 min

 

Zawsze lubiłam idee samochodów zmieniających się w roboty, albo raczej robotów zmieniający w samochody, ale kolejne kinowe odsłony transformersów były coraz gorsze. Mimo tego, że Bay nadal reżyseruje to postanowiłam zaryzykować. Głównie ze względu na zmianę obsady, mimo że 3h, które miałam spędzić w kinie (na być może największym koszmarze tego lata) były lekko przerażające.
Tym razem zamiast sfrustrowanego młodzieńca mamy sfrustrowanego wynalazce i nadopiekuńczego samotnego ojca w jednym, nastolatkę, która jest bardziej rozsądna i dorosła niż rzeczony ojciec i jej sekretnego chłopaka – rajdowca. Ojciec znajduje rozwaloną ciężarówkę, która wcale ciężarówką nie jest i od tego zaczynają się kłopoty całej rodziny. Do tego mamy chciwe korporacje, mściwych agentów i Decepticony majaczące gdzieś w tle.
Okazuje się że największym problemem filmu są, nowi bohaterowie. Wątek wychowaczo-rodzinny jest wepchnięty na siłę, a dialogi są tak żenujące, drętwe i przewidywalne że facepalma można sobie strzelić już kiedy bohaterowie otwierają usta, bo wiadomo, że to co z nich wyjdzie będzie tak wtórne, patetyczne i sztuczne, że ręce opadną w okolice podłogi. Młody i umięśniony naukowiec romantyk skrzyżowany z atletą, który i kable połączy i da w mordę jak trzeba i na technologi kosmitów się zna i za karabin chwyci jak trzeba samą swoją osobą podwyższa stężenie durnot w tym filmie ponad jakąkolwiek normę.
Efekty są niezłe – trochę tak jakby budżet był oszczędzany, żeby starczyło go do wprowadzenia mechanicznych dinozaurów i finałowej rozwałki.
Ale mimo wszystko, trzy godziny mijają bardzo szybko a Transformers 4 oglądało mi się lepiej niż Na skraju jutra, co prawda nowa produkcja Baya jest filmem gorszym pod każdym względem, ale przynajmniej nie udaje poważnego SF, nie próbuje podpierać się dziurawa logika tylko jest dobrze wykonanym weekendowym odmóżdzaczem, i niczym więcej, i w tej kategorii sprawdza się całkiem nieźle.

6/10

 



Niezgodna

Tytuł oryginalny: "Divergent"
Reżyseria: Neil Burger
Scenariusz: Evan Daugherty, Vanessa Taylor na podstawie książki pod tym samym tytułem
Występują:
Shailene Woodley – Tris
Theo James – Four
Ashley Judd – Natalie
Jai Courtney – Eric
Ray Stevenson – Marcus
Zoë Kravitz – Christina
Miles Teller – Peter
Tony Goldwyn – Andrew
Ansel Elgort – Caleb
Maggie Q - Tori
Produkcja: USA, 2014
Gatunek: akcja, ekranizacja, przygoda
Czas trwania: 139 min

Kolejna ekranizacja młodzieżowej literatury postapo. Niestety tym razem pierwowzór literacki pozostawia wiele do życzenia - nad książką znęcałam się tu. Więc po filmie nie można się cudów spodziewać.
W dużym skrócie: ruiny Chicago są podzielone na pięć dzielnic należących do pięciu frakcji. Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość i Serdeczność, te cechy mają prowadzić członków frakcji przez całe życie. Każdy szesnastolatek musi przejść Test Przynależności, który określi do jakiej frakcji najbardziej się nadaje, jednak wyboru dokonuje się samodzielnie i można wyniki testu zignorować. Caleb i Beatrice są urodzeni w Altruizmie, noszą szare ubrania, nie mogą wyróżniać się z tłumu, muszą myśleć tylko o innych i wykorzeniać własne samolubstwo. Rodzeństwo przechodzi Test Przynależności w tym samym czasie, ale podczas Ceremonii Wyboru każde staje za inną misą reprezentującą frakcję. Caleb wybiera Erudycję, Beatrice – Nieustraszoność.
Film ma oczywiście wszystkie wady książki – nielogiczności, niedopowiedzenia i samą ideę frakcji, ale poza tym trudno o nim coś złego powiedzieć. Aktorstwo jest niezłe a aktorzy dobrze dobrani (i chwała specom od castingu, że wybrali mniej znanych, ale całkiem dobrych młodych aktorów), muzyka niezła, scenografia i efekty też. Choreografia walk trochę kuleje, ale ujdzie w tłoku, kostiumolodzy się postali. Efektów jest niewiele, ale robią dobre wrażenie. Akcja toczy się równym tempem i większość książki udało się pokazać (jak dobrze pamiętam to tylko trzy, może cztery, sceny zostały zmienione na potrzeby filmu).
W sumie jest to całkiem niezła ekranizacja marnej książki.
6/10

 



Na skraju jutra

Tytuł oryginalny: "Edge of Tomorrow"
Reżyseria: Doug Liman
Scenariusz: Christopher McQuarrie, Jez Butterworth
Występują:
Tom Cruise – Cage
Emily Blunt – Rita
Brendan Gleeson - General Brigham
Bill Paxton - Master Sergeant Farell
Jonas Armstrong – Skinner
Tony Way – Kimmel
Kick Gurry – Griff
Franz Drameh – Ford
Dragomir Mrsic – Kuntz
Charlotte Riley - Nance
Gatunek: SF, akcja
Produkcja: USA, 2014
Czas trwania:
113 min

Obcy zaatakowali ziemię (znowu). Cage – żołnierz USA, specjalista od reportaży i wojennego PR znajduje się z nieodpowiednim miejscu w jeszcze bardziej nieodpowiednim czasie i ginie. Na szczęście okazuje się, że w jego przypadku jest to stan odwracalny.
Inwazji obcych w wersji filmowej było.. pierdyliard. Filmów typu „powtarzający się dzień” od diabła i trochę. Tym razem autorzy nawet nie starają się ukryć braku oryginalności i robią z tego w trailerach największy atut filmu. Na skraju jutra ogląda się całkiem nieźle - fajne zabawki, potworki wyglądające co prawda trochę znajomo, ale ładnie animowane, akcja, która mimo powtarzającego się dnia, gna do przodu – przynajmniej do pewnego momentu, potem ograny schemat zaczyna trochę nużyć. Chemia między bohaterami jest widoczna i ciekawie pomyślana, mamy szczyptę humoru, trochę dramatyzmu i trochę patosu. Niestety do tego też brak oryginalności i trochę irytujących problemów z logiką, widocznych tym bardziej im bardziej film stara się udawać poważne SF. Ale ogląda się to całkiem nieźle, i zdecydowanie bawiłam się o wiele lepiej niż sądziłam, że będę. Spodziewałam się sztampy, nudy i głupawki, a dostałam całkiem niezły wakacyjny blockbuster.
7/10



Jak wytresować smoka 2

Reżyseria: Dean DeBlois
Scenariusz: Dean DeBlois, Cressida Cowell (na podstawie serii "How to Train Your Dragon")
Produkcja: USA, 2014
Gatunek: animacja, przygodowy, familijny
Czas trwania: 102 min

Wioska Berg nie ma już problemów ze szkodnikami. Ma za to smocze turnieje, smocze odpowiedniki stajni i zautomatyzowany system przeciwpożarowy, żeby poradzić sobie z nowymi zwierzątkami. Czkawka, Szczerbatek i reszta bohaterów z pierwszej części podrosła trochę, teraz chłopacy uganiają się za dziewczętami, dziewczęta za (innymi) chłopakami, ojciec przygotowuje Czkawkę do przejęcia roli wodza, a w warsztacie gdzie terminował główny bohater zamiast broni robi się siodła. Czkawka oczywiście nie byłby sobą gdyby interesował się tym samym co jego rówieśnicy. Tym razem lata po świecie i oczywiście pakuje się w kłopoty...
Świetna animacja, fajnie postarzeni bohaterowie, ciekawa historia, niezła muzyka i duużżooo smoków. Czego chcieć więcej? Ogląda się to naprawdę świetnie jest sporo humoru, trochę wzruszeń i dużo akcji. Mówiąc krótko – druga część trzyma poziom jedynki a może nawet trochę ją przerasta.
8/10



niedziela, 01 czerwca 2014

Snowpiercer

Scenariusz i reżyseria: Joon-ho Bong
Występują:
Chris Evans – Curtis
Jamie Bell – Edgar
Tilda Swinton – Mason
Ed Harris – Wilford
John Hurt – Gilliam
Octavia Spencer – Tanya
Alison Pill – Nauczycielka
Czas trwania: 126 min
Produkcja: USA, Korea, Francja 2013
Gatunek: akcja, dramat, SF

Ludzie sami sobie zafundowali epokę lodowcową – starali się zwalczyć globalne ocieplenie i zdecydowanie przedobrzyli. Niedobitki podróżują w pancernym pociągu – tytułowym Snowpiercerze, który objeżdża kulę ziemską dookoła dokładnie w rok.
Jak w każdym pociągu w ostatnim schronieniu ludzi też są podziały – pierwsza klasa bawi się i żyje dostatnio w wagonach bliżej lokomotywy, klasa druga zapewnia im jedzenie i inne środki oraz możliwość zabawy a ci, którzy wsiedli do pociągu za darmo egzystują w ostatnim wagonie w koszmarnych warunkach. Curtis planuje powstanie, jednak w przeciwieństwie do przywódców poprzednich rebelii, którzy mieli mniej ambitne plany, on chce przejąć lokomotywę.
Film zaczyna się nietypowo i od razu przyciąga uwagę. Potem akcja rusza do przodu, żeby przyśpieszyć z każdym kolejnym wagonem. Nie sposób się nudzić – zmieniająca się sceneria, dynamiczne i ciekawie pomyślane walki (choreografia, która skutecznie przekonuje widza, że walczą osoby niewyszkolone jest jednak rzadko spotykana), fragmenty historii postaci i widoki zamarzniętego świata (niestety jest ich niewiele, ale i tak robią wrażenie) dodają całości kolorytu.
Jest co prawda parę nielogiczności, a główną intrygę da się odgadnąć bardzo łatwo, ale to nie psuje oglądania, aż do finału, gdzie sypie się wszystko – logika świata przedstawionego, logika życiowa, główny bohater, który do tej pory planował i myślał sensownie teraz popełnia błąd za błędem, a zęby widza zaczynają zgrzytać. Może część jest wyjaśniona w książkowym pierwowzorze, może nie, ale całe pozytywne wrażenia z filmu – niezła fabuła, świetna scenografia i kostiumy, dobra choreografia i efekty specjalne i całkiem niezła historia (kojarząca się trochę z Matrixem) w ostatnich dziesięciu minutach idą w diabły.
A mogło być tak pięknie. 6/10



Grand Budapest Hotel

Reżyseria: Wes Anderson
Scenariusz: Wes Anderson na postawia historii Stefana Zweiga
Występują:
Ralph Fiennes - M. Gustave
F. Murray Abraham - Mr. Moustafa
Mathieu Amalric - Serge X.
Adrien Brody – Dmitri
Willem Dafoe - Jopling
Jeff Goldblum - Deputy Kovacs
Harvey Keitel – Ludwig
Jude Law - Pisarz
Bill Murray - M. Ivan
Edward Norton – Henckels
Saoirse Ronan – Agatha
Produkcja: USA, Niemcy, 2014
Gatunek: komedia
Czas trwania: 100 min

Młody pisarz trafia do zabytku minionej epoki – podupadającego Grand Budapest Hotel. Traf chce, że w tym samym czasie w hotelu przebywa właściciel - Zero Moustafa, który postanawia mu opowiedzieć swoją historię – historię boya hotelowego, który został milionerem, i historie Grand Budapest i jej sławnego majordomusa Gustave przy okazji.
Postacie – jak w galerii osobliwości, widoki – jak z kolorowanych ręcznie pocztówek, wojna i sceny pościgów jak z niemych filmów. Do tego historia miłości, tajemniczego zabójstwa, spadku i morderstwa. A wszystko to okraszone aktorstwem z najwyższej półki, tylko przeniesionym o parę dekad w przeszłość. I do tego widz, który nie wie co ogląda, co się dzieje i czemu to wszystko jest takie..surrealistyczne.
O dziwo aktorzy znajdują się świetnie w dziwnej filmowej rzeczywistości, zwłaszcza Brody w roli czarnego charakteru, Tilda Swinton jako hrabina i Fiennes jako Gustave.
Film jest nietypowy i oryginalny, niestety ogląda się go dosyć ciężko – historia jest mało dynamiczna, niezbyt wciąga a eksperymenty wizualne cieszą, ale też są na dłuższą metę męczące.
Tylko dla fanów zabawy z formą i filmów nietypowych.
5/10



Pompeje

Reżyseria: Paul W.S. Anderson
Scenariusz: Janet Scott Batchler, Lee Batchler
Występują:
Kit Harington – Milo
Carrie-Anne Moss – Aurelia
Emily Browning – Cassia
Adewale Akinnuoye-Agbaje – Atticus
Jessica Lucas – Ariadne
Jared Harris – Severus
Joe Pingue – Graecus
Kiefer Sutherland - Corvus
Gatunek: akcja, przygoda, katastroficzny
Produkcja: USA 2014czywiśc
Czas trwania: 105 min

 

Milo, cyniczny gladiator, tafia do Pompei – ma być nową atrakcją lokalnego koloseum. W mieście spotyka Cassie – córkę kupca, kora jest szantażowana przez Rzymskiego senatora. Chłopak może za chwilę zginąć, dziewczyna trafić do łóżka faceta, którego nienawidzi; oczywiści zakochują się w sobie. Oczywiście nikt dookoła tego nie popiera. Jakby tego było mało Wezuwiusz zaczyna dymić a miasto nawiedzają niespodziewane trzęsienia ziemi.
Siedząc na sali miałam pierwszy (i mam nadzieje ostatni) raz w życiu wrażenie oglądania filmu „directly to VHS” w kinie. Wszystko się zgadzało: główni bohaterowie drewniani tak, że aż wióry lecą, czarny charakter bardzo czarny i bardzo przerysowany, przyjaciel głównego bohatera – szlachetny niemożliwie pomaga mu za wszelką cenę. Pomocnik czarnego charakteru wredny i sadystyczny typ wykonujący ślepo rozkazy szefa. Rodzina bohaterów straszliwie naiwna, pozostałe postacie poboczne robią za tło. Katastrofa jest oczywista od początku a mimo to nikt nie ucieka, a fabuła jest tylko pretekstem do katastrofy. Do tego pompatyczna muzyka, tanie efekty specjalne w niewielkiej ilości i to najlepiej takie, które da się zrobić w studio za pomocą dużej ilości dymu i makiet. Wypisz wymaluj, Wulkan, Góra Dantego czy Pompeje. Tylko w Pompejach główni bohaterowie są trochę bardziej drewniani a efekty trochę droższe.
Zdecydowanie można sobie darować.
3/10



poniedziałek, 31 marca 2014

Robaczki z Zaginionej Doliny

Tytuł oryginalny: Minuscule - La vallée des fourmis perdues
Reżyseria: Hélène Giraud, Thomas Szabo
Scenariusz: Thomas Szabo, Hélène Giraud
Produkcja: Francja, 2013
Gatunek: animacja, przygoda, familijny
Czas trwania: 89 min

Czarne mrówki zdobywają kosz piknikowy i w towarzystwie zadziornej biedronki starają się dostarczyć go do mrowiska zanim dopadną je mrówki czerwone.
Sporo czekałam na tę animację. Nie byłam fanką serialu (bo o nim nie słyszałam), ale trailer mnie zachwycił. A po wejściu filmu do kin, przeczytałam recenzje i całe szczęście, bo szlak by mnie trafił jakbym miała słuchać narracji w niemym filmie. Całe szczęście kilka tygodni po premierze listy protestacyjne odniosły skutek i mogłam zobaczyć film w oryginalnej wersji.
Fabuła jest niby prosta, ale zrobiona z pomysłem i wciąga bardziej niż chodzenie po bagnach. Połączenie animacji ze zwykłymi zdjęciami robi świetne wrażenie. A dopełnieniem wszystkiego są odgłosy – robale co prawda nie mówią, ale wydają takie dźwięki, że widz wyje ze śmiechu i nie ma najmniejszych trudności ze zinterpretowaniem „dialogów”.
Szczerze polecam dużym i małym.
8/10



Thor: Mroczny świat

Tytuł oryginalny: Thor: The Dark World
Reżyseria: Alan Taylor
Scenariusz: Christopher Yost, Christopher Markus
Chris Hemsworth – Thor
Natalie Portman - Jane Foster
Tom Hiddleston – Loki
Anthony Hopkins – Odin
Christopher Eccleston – Malekith
Jaimie Alexander – Sif
Zachary Levi - Fandral
Produkcja: USA, 2013
Gatunek: akcja, przygoda, fantasy
Czas trwania: 112 min

Jane Foster po raz kolejny wpada w kłopoty za sprawą kosmicznego świństwa. I znów Thor musi ją ratować. Tylko tym razem do pomocy będzie miał swojego zdradzieckiego brata, a przeciwko sobie mroczne elfy.
Sequel Thora obejrzałam już jakiś czas temu i przyznaje – miałam poważny problem, żeby sobie przypomnieć o czym to było. Co nie świadczy za dobrze o... czymkolwiek w tym filmie.
Fabuła jest pretekstem do walk, wybuchów i ogólnej demolki. Demolka jest trzeba przyznać efektowna i z klasą – zwłaszcza w finale. Aktorstwo przeciętne, muzyka nie zapada w pamięć a całość sprawdza się nieźle jako weekendowy odmóżdżacz.
Głównie dla fanów amerykańskiej wersji nordyckich bogów.
6/10



czwartek, 27 lutego 2014

American Hustle

Reżyseria: David O. Russell
Scenariusz: Eric Warren Singer, David O. Russell
Występują:
Christian Bale - Irving Rosenfeld
Bradley Cooper - Richie DiMaso
Amy Adams - Sydney Prosser
Jeremy Renner - Mayor Carmine Polito
Jennifer Lawrence - Rosalyn Rosenfeld
Louis C.K. - Stoddard Thorsen
Produkcja: USA, 2013
Gatunek: dramat, thriller
Czas trwania: 138 min

 

Irving - zawodowy oszust i jego partnerka ( i kochanka) Sydney wpadają w ręce Richiego – agenta FBI, który oferuje im układ – mają pracować dla niego a wtedy ich grzeszki znikną. Na dodatek Irving musi zachować to wszystko w tajemnicy przed żoną...
Zaczyna się nieźle, trochę powoli, leniwie, ale widać że intryga się wykluwa i nawet ma ona sens. Poznajemy dość barwnych bohaterów i przyzwyczajamy się do stylu epoki (momentami dość trudnego do zniesienia, trzeba przyznać). I po 45 minutach wszystko trafia szlag. I to nawet nie z hukiem, a raczej suspens umiera w ciszy i spokoju. A widz męczy się na nudnym filmie, który zamiast przyspieszać i dążyć do rozwiązania zwalnia jeszcze bardziej. Resztki napięcia znikają, finał da się przewidzieć a poszczególne sceny przestają by istotne podczas napadów ziewania.
Z całego, ponad dwu godzinnego filmu, w pamięć zapadają tylko dwie sceny – sprzątająca Jennifer Lawrence i scena w toalecie.
Plusy: kostiumy i scenografia, które przenoszą nas kilkadziesiąt lat wstecz. I aktorstwo, wszyscy są świetni – zwłaszcza Lawrence i Adams.
Film jest głównie popisem aktorskim – pierwszo i drugoplanowym, i jeśli ktoś jest w stanie przesiedzieć 2,5h zachwycając się tylko tym to będzie zachwycony. Ja zdecydowanie nie jestem, bo podobnie jak w Hrabstwie Osage poza aktorstwem w tym filmie nie ma nic godnego uwagi.
5/10



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
stat4u